Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj
+
895 899
-

Komentarze ⬇⬇


Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
X Xerk
+61 / 67

Wystaczyłby obowiązkowy test na ojcostwo na samy początku sprawy, i całość nie powinna trwać dłużej niż 30 dni.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
+23 / 31

@Xerk Nie zgadzam się z obowiązkowym testem na ojcostwo. Test powinien być przeprowadzany na KAŻDE życzenie mężczyzny, który wskazywany jest jako ojciec. Po cholerę robić testy tym, którzy ich nie chcą albo nie potrzebują ? Może nie uszczęśliwiaj wszystkich na siłę.

A co do alimentów - jestem jak najbardziej za tym, aby mężczyzna nie płacił na nie swoje dziecko, zwłaszcza jeśli tego nie chce. Wyjątkiem oczywistym są dzieci oficjalnie adoptowane przez mężczyznę.
Tzw, "wrabianie" mężczyzny w dziecko jest dla mnie zwykłym wyłudzeniem nienależnych świadczeń - a przecież za wyłudzenie są odpowiednie paragrafy KK i powinny być stosowane w takim przypadku. Nie rozumiem pojęcia "dobro dziecka" - w takim przypadku jedno "dobro" udzielane jest kosztem innego niewinnego człowieka. Dlaczego prawo jest takie wspaniałomyślne kosztem człowieka, który nie przyczynił się do potrzeby owych alimentów ?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar fefefka
+3 / 5

@Xerk ale czy to czasem już nie obowiązuje? znajomy ponoć tak dostał zwrot kasy od laski, która go ciągnęła 2 lata na kasę na rzekomo jego dzieciaka...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
X Xerk
+4 / 14

@fefefka Dziś jest tak że kobieta może odmówić wykonania testu na ojcostwo, wystarczy że wpisze w akcie urodzenia nazwisko jakiegoś faceta i koleś płaci, jedyny ratunek to pozwać taką babę za oszustwo i płacić to czasu wygrania procesu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar fefefka
0 / 0

@Xerk dzięki za odpowiedź.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kamil1024
+13 / 15

@katem "Po cholerę robić testy tym, którzy ich nie chcą albo nie potrzebują ?" Bo nieraz nie wiedzą, że potrzebują.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Q konto usunięte
+10 / 10

@Xerk wystarczyłby obowiązkowy test na ojcostwo zaraz pp porodzie, a jeśli kobieta nie chce wskazać potencjalnego ojca to z automatu traci prawo do domagania się alimentów. Alimenty powinny być możliwe tylko i wyłącznie od biologicznego ojca dziecka.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar solarize
+12 / 12

@Xerk Ja również jestem za obowiązkowym testem na ojcostwo na każdym początku sprawy o alimenty od mężczyzny. To powinien być prawny wymóg.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
-5 / 9

@Xerk Zdarzają się mężczyźni, którzy zaślepieni hormonami nie chcą wiedzieć, wolą myśleć, że są ojcami (sama znam jednego). Dlaczego chcesz ich zmuszać?
Problem jest zawsze taki sam: jak udowodnić komuś, że zdecydował się na ojcostwo wiedząc, że nie jest ojcem, albo nie będąc pewien, z pełną świadomością konsekwencji? Czy miałoby to być w jakikolwiek sposób odnotowane w jakichkolwiek dokumentach dotyczących danego dziecka? Jak unormować kwestie invitro, albo decydowania się na dawcę? Czy konsekwencje wspólnej decyzji małżonków ma ponosić kobieta, bo nie uzgodniono tego notarialnie, ani przed sądem?
Dodajmy jeszcze jeden problem: czy z punktu widzenia państwa jest to w jakikolwiek sposób korzystne, by nie było osoby zobowiązanej prawnie do łożenia na dziecko? Nie, państwu opłaca się mieć kogo obarczyć kosztami utrzymania.
To tak samo jak z problemem kobiet, które jakiś czas po stosunku stwierdzają, że to jednak był gwałt i tego nie chciały. Zbyt długi okres czasu dajesz tutaj między legalną wycieczką za granicę a testem na ojcostwo - niestety, to podobny problem jak z kwestią proponowaną przez wielu mężczyzn "prawnej aborcji" jako odpowiednika prawa aborcji dla kobiet. Umowy ustne niby są wiążące, ale przychodzi moment, gdy jest to słowo przeciw słowu i spore pole do nadużyć dla obu stron.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
-3 / 3

@kamil1024 Jeżeli potrzebowaliby to by zrobili. Jeśli nie chcą to też mają robić ? Jesteś za "uszczęśliwianiem" na siłę ?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar solarize
0 / 0

@Cascabel @katem Podajcie przykłady tych "zaślepionych hormonami" mężczyzn, którzy na rozprawie sądowej o alimenty powiedzieli, że chętnie będą płacić, nawet jeśli to nie jest ich dziecko.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 2

@solarize Mój kuzyn. Nawet bez ślubu, pomimo że przedtem zerwał z dziewczyną, mimo namów rodziny i z pełną świadomością, że jest jednym z trzech kandydatów nie chciał testu, za to bez problemu uznał ojcostwo. A potem, jak znowu zerwali i był znowu kandydatem - tym razem jednym z dwóch - uznał na tej samej zasadzie drugie dziecko.
Mam też znajomą, której ojciec hajtnął się z jej matką wiedząc, że jest w ciąży z innym - przyjaźnili się. Dowiedziała się po wielu latach, od babci i wbrew woli ojca, po tym jak jej rodzice się rozwiedli. Dla niego to córka, ale babcia ma problem z niebiologiczną wnuczką.
Trzeci przypadek to wnuczka sąsiadów, której nie umie zaakceptować starsza siostra, ale relacje z niebiologicznym ojcem ma po rozwodzie rewelacyjne i jest jego oczkiem w głowie. Znowu sytuacja, gdzie para zeszła się jak kobieta była w ciąży.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 listopada 2023 o 10:14

K katem
-3 / 3

@solarize Masz jakiś margines facetów, którzy płacą na nie swoje dziecko lub żąda się od nich płacenia - czemu jestem absolutnie przeciwna i uważam to za złodziejstwo i oszustwo. I mimo, że procent te jest nie wielki to Ty chcesz "uszczęśliwiać na siłę resztę, którzy wiedzą, że dzieci są ich lub jest im to obojętne.
I przez to, że jestem przeciwko obowiązkowym testom, ale za testami na każde żądanie mężczyzny to Ty mi tu każesz znajdować przykłady facetów, którzy chcą płacić na nieswoje dzieci i to w dodatku zaślepionych hormonami.

I jeszcze Ci dodam przekornie - gdyby mój facet, a ojciec moich dzieci zażądał testu na ojcostwo, to natychmiast rozwiodłabym się z nim utrudniając mu maksymalnie kontakt z dziećmi. Zresztą - takie żądanie testu byłoby tylko najlepszym dowodem na to, że mi facet nie ufa i szuka pretekstu, aby pozbyć się dzieci, czyli nie jest z nimi związany emocjonalnie. A jeśli nie ufa to dalsze życie pod jednym dachem nie ma najmniejszego sensu.
Ja, oczywiście, wiem, kto jest ojcem moich dzieci, bo powoływanie dzieci na świat powinno być świadome - a właściwy materiał genetyczny to podstawa udanych dzieci (choć czasem zdarzają się niekorzystne mutacje).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 28 listopada 2023 o 10:34

avatar solarize
0 / 0

@Cascabel @katem Zapytam jeszcze raz, ale proszę przeczytać UWAŻNIE, a nie wypisywać jakieś bzdety nie na temat: Podajcie przykłady mężczyzn, którzy NA ROZPRAWIE SĄDOWEJ O ALIMENTY powiedzieli, że chętnie będą płacić, nawet jeśli to nie jest ich dziecko.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
0 / 0

@solarize Może przeczytaj i demotywator i moje komentarze. Ile razy mam powtarzać - tak - jestem za tym, aby facet nie płacił alimentów na nieswoje dziecko. Jestem jednakże przeciwna OBOWIĄZKOWYM testom na ojcostwo, ale jestem za robieniem tych testów (bezpłatnie) NA KAŻDE ŻĄDANIE mężczyzny, który ma wątpliwości co do swojego ojcostwa.
Jeżeli sprawa dochodzi do sądu, to jest to jednoznaczne z tym, że człowiek płacić tych alimentów nie chce, w takim przypadku więc powinien być zwolniony z nich, jeśli to nie jego dziecko.
Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że istnieją mężczyźni płacący i chcący płacić na nieswoje dziecko, ale tacy raczej płacą a nie ciągają się po sądach. Gdzie ja napisałam, że "istnieją mężczyźni, którzy na rozprawie sądowej o alimenty powiedzieli, że chętnie będą płacić" - no kurcze, nie wciskaj mi słów, których nie napisałam.
Mam nadzieję, że jasno wyłożyłam swoje zdanie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar solarize
0 / 2

@katem Nie, nie będę czytał jakichś Twoich poprzednich komentarzy. Jeżeli odnosisz się do kogoś podając jego ksywkę, to znaczy, że odnosisz się na temat treści którą on porusza właśnie tam. Inne Twoje komentarze nie mają znaczenia. Piszesz w wątku "obowiązkowy test na ojcostwo na samy początku SPRAWY" - tak mówi pierwszy komentarz. Odpisujesz mi potem na pytanie jasno sprecyzowane: "NA ROZPRAWIE SĄDOWEJ O ALIMENTY". Nie mam zamiaru szukać innych kontekstów pośród innych Twoich treści na całej stronie, ważny jest tylko temat w którym się wypowiadasz.

Test na ojcostwo w każdej sprawie o alimenty powinien być oczywiście obowiązkowy, a nie jakiś na żądanie. Jeśli się kogoś o coś pozywa do sądu, to trzeba mu to udowodnić. Jeśli ktoś mnie potrąci na ulicy, to wytaczam mu proces o odszkodowanie i mam za dowód świadka, nagranie z monitoringu, cokolwiek, a nie, że tak sobie wymyśliłem, że ten pan ma mi zapłacić. W przypadku alimentów musi być tak samo, bo prawo to nie jest Kukiz, aby sobie wycierać nim podłogę i musi obowiązywać zawsze. Kobiety żądania w przypadku odmowy wykonania testu na dziecku powinny zostać automatycznie oddalone.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 0

@solarize Każdy z wymienionych przeze mnie przypadków (może za wyjątkiem kuzyna) płacił na nieswoje (biologicznie) dziecko alimenty. Żaden nie walczył z tym w sądzie. Czy to może zostać uznane za bycie chętnym?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar solarize
0 / 0

@Cascabel I żaden nie mógł płacić na dziecko normalnym, uzgodnionym na gębę przelewem, albo wręczeniem gotówki? Każdy musiał być "na siłę uszczęśliwiony" sądowym wyznaczeniem alimentów?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 0

@solarize Są sytuacje, gdzie brak zasądzonych alimentów utrudnia życie dziecka, zwłaszcza że rzeczone alimenty stanowią dla takiej osoby dochód w czasie takich studiów. Kwestia zabezpieczenia prawnego i finansowego dla danego dziecka, także przed tym, żeby urząd skarbowy nie miał nic w danym kontekście do gadania i nie ciągał nikogo do sądu za nieopodatkowane darowizny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 29 listopada 2023 o 11:08

G GrzechuGrek7
0 / 0

@katem
Nie, nie jesteś za testami DNA na żądanie mężczyzny - bo gdybyś naprawdę była za, to rozumiałabyś niepewną z punktu biologicznego sytuację każdego mężczyzny co do ojcostwa i nie robiłabyś mu żadnego problemu z tego powodu:
"gdyby mój facet, a ojciec moich dzieci zażądał testu na ojcostwo, to natychmiast rozwiodłabym się z nim utrudniając mu maksymalnie kontakt z dziećmi"

No właśnie, tak więc skończ z tą swoją "przekorną" hipokryzją!

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
0 / 0

@GrzechuGrek7 No patrz, jak Ty lepiej wiesz, co ja myślę. Ja akurat z tych, które wiedzą, z kim mają dzieci - jeśli zdecydowałam się na dzieci, to musiałam wiedzieć, w jaki materiał genetyczny je wyposażam i musiałam znaleźć “odpowiedni” materiał genetyczny, czyli mężczyznę, który będzie na odpowiednim poziomie intelektualnym i kulturowym, bo i zasady, w jakich się żyje też są istotne dla wychowania zdrowych i szczęśliwych dzieci. Jeśliby mój mąż zwątpiłby w swoje ojcostwo oznaczałoby, że pomyliłam się w ocenie. A jeśli on zwątpiłby, to oznaczałoby, że te dzieci mu nie są potrzebne i chce się od nich uwolnić. Jako osoba w pełni niezależna, nie przyjęłabym żadnej pomocy, zwłaszcza finansowej, od kogoś, kto wątpi w moją uczciwość - bo wg mnie nieuczciwym jest zmuszanie mężczyzny do łożenia na dzieci, ktòrych ojcem się nie czuje. Mi chodzi o zwykłą uczciwość, ale widocznie takie pojęcie jest Ci obce.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 30 grudnia 2023 o 11:22

G GrzechuGrek7
0 / 0

@katem
Daruj sobie tą ironię - ja nie urodziłem się wczoraj i dobrze wiem, co naprawdę znaczą dobre geny - i wcale NIE jest to żadem poziom kulturalny ani żadne odpowiednie zasady wg. których się żyje. To, co piszesz to w dużej mierzy nic innego, jak powszechne bluepill'owe bzdury, którymi którymi sfeminizowane społeczeństwo usilnie programuje młode osoby(zwłaszcza młodych chłopców).

Jeśli Twój mąż należy do tych TOP 20% najatrakcyjniejszych fizycznie mężczyzn, za którymi inne kobiety się oglądają tracąc przy tym resztki zdrowego rozsądku, to najprawdopodobniej rzeczywiście nie musi się raczej obawiać co do tego, że być może jest nieświadomym ojczymem.
Ale już przeciętny facet nigdy nie może być pewnym tego, czy rzeczywiście jest ojcem biologicznym rzekomo swojego dziecka.
A wbrew pokrętnym sloganom społecznym, ojcem jest tylko i wyłącznie ten, który spłodził, a nie ten, kto wychowuje i łoży na dziecko - choćby nie wiem, jak dobry i wspaniałym byłby "tatusiem" dla tego dziecka.
Tak się składa, że do wychowania dziecka i zapewnienia jemu bytu, wcale nie trzeba dobrych genów. Tylko że absolutnie żadem facet nie marzy o tym, żeby być ojczymem - nawet ten, który świadomie adoptował dziecko z domu dziecka, z powodu własnej bezpłodności.

Ty/wy możesz pisać o uczciwości co tylko chcesz, ale świadomość to jedno, a GADZI instynkt, który gra pierwsze skrzypce to zupełnie inna rzecz i już nie jedna naiwna osoba się na tym w życiu przejechała.
Im dłużej żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że całkowicie ufać należy przede wszystkim wyłącznie SOBIE, a jak uczyć się na błędach - to tylko na cudzych.
Już sam fakt, że ogromna większość społeczeństwa wciska nieprawdziwe bzdury nt. relacji damsko-męskich i strategii rozrodczej, jest podstawą aby nikomu nie ufać ot tak na słowo.

Nie od niedawna życie pokazuje, że powiedzenie "alfa szmaci, beta płaci" jest jak najbardziej prawdziwe.

I odnoście tego demota, jestem jak najbardziej za tym, aby wszelkie prawa i obowiązki(zwłaszcza alimentacyjne) ojca wobec każdego dziecka było systemowo przydzielane na zasadzie faktycznego ojcostwa(czyli genetycznego) a nie domniemanego(czyi powinowactwa z daną kobietą).
Jestem też za zniesieniem tego idiotycznego półrocznego/rocznego ograniczenia na zaprzeczenie ojcostwa.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
0 / 0

@GrzechuGrek7 Jak najbardziej jestem za tym, aby biologiczni ojcowie płacili za SWOJE dzieci i powtórzę, bo wciąż chcesz mi wcisnąć jakieś cudze poglądy , których nie uznaję- uważam za nieuczciwe zmuszanie mężczyzn do płacenia za nie swoje dziecko (jeśli nie zostało przez niego adoptowane).
Co do oceny dobrych genów - wg mnie te dobre mogą być nieco inne niż te, które Ty uznałbyś za dobre, bo nie obchodzi mnie interes gatunku, tylko mój subiektywny. Może Ty kierujesz się owym GADZIM instynktem (nie wiem, czemu nazywasz “gadzim” skoro to zwykły biologiczny instynkt zachowania gatunku właściwy dla wszystkich żyjących stworzeń, a nie tylko dla gadów) i nie zwracasz uwagi, gdzie lokujesz swe geny, ale ja należę do tych, którzy nad owym instynktem panują.
Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn wciąż chcesz mnie obrazić i udowodnić mi moją “naturalną” nieuczciwość, choć w zasadniczej sprawie przecież się z Tobą zgadzam.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GrzechuGrek7
0 / 0

@katem
Cóż... albo jesteś totalnie nieświadoma swoich instynktów i natury kobiet, albo tak jak większość kobiet za wszelką cenę starasz się je ukryć, bojąc się do nich przyznawać.
Akurat tzw. gadzi instynkt(czyli m.in właśnie biologiczny instynkt zachowania gatunku) to jest coś, co dotyczy absolutnie KAŻDEGO człowieka jak i ssaka. A nazywa się "gadzim" dlatego, że tak naprawdę, to wszystkie ptaki i ssaki(a więc i człowiek) ewolucyjnie pochodzą właśnie od gadów, u których takie instynkty dominowały. Niewiele inaczej jest i teraz.
Domeną natury jest przetrwanie a nie uczciwość, odpowiedzialność, czy kultura. Nad instynktami nie da się całkiem panować(a więc całkowicie ich zagłuszyć), co jasno pokazuje bardzo spora ostatnio plaga samotnych matek oraz samotnych inceli, po tym, jak feminizm po opanowaniu sporej części obecnego świata, wprowadził swobodę seksualną.
Na ten i podobne tematy można jeszcze napisać wiele długich elaboratów...

Jeśli chodzi o uczciwość, to uważam, że uczciwa osoba nie powinna mieć niczego do ukrycia, a skoro jest jeszcze empatyczna, to powinna rozumieć sytuację innych osób.
Dlatego powtarzam - gdybyś nie była przeciwko możliwości upewniania się wszystkich mężczyzn co do faktycznego ojcostwa i ew, chronienia się przed oszustwem, bo nie robiłabyś żadnemu facetowi problemu, ani nie groziła rozwodem z powodu jego potrzeby upewniania się co do dziecka przy pomocy nadania DNA.

Ja natomiast w obecnych, wyjątkowo zepsutych czasach, takie formalne badania DNA co do 100% upewniania się ojcostwa KAŻDEGO dziecka, uważam nie tylko za rzecz jak najbardziej oczywistą, co wręcz absolutnie nie podlegającą żadnej dyskusji.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
0 / 0

@GrzechuGrek7 Jakim cudem wywnioskowałeś, że jestem przeciwko badaniom na ojcostwo, jeśli wciąż powtarzam, że jestem za takim badaniem na każde żądanie. To, że gdyby dotyczyło mnie, nie ma nic do tego. Nie miałabym pretensji do ojca moich dzieci, gdyby chciał to sprawdzić, ale dla mnie byłby to wyraźny dowód, że mi nie ufa, a raczej, że wątpi w moją uczciwość, a dla mnie zaufanie jest podstawą związku i podważanie mojej uczciwości jest obelgą dla mnie, więc automatycznie po takim badaniu ( którego wynik jest dla mnie oczywisty) nie mam podstaw do pozostawania w związku z kimś, kto wątpi w moją uczciwość.
Niestety, zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie kobiety podchodzą uczciwie do tej istotnej kwestii i dlatego badania powinny być na każde żądanie potencjalnego ojca.



Instynkt zachowania gatunku dotyczy wszystkich istot żywych - nie pojawił się dopiero u gadów, ale występuje nawet u roślin.


Ty nie masz zaufania do nikogo i masz prawo żądać takiego badania. Musisz się jednak liczyć z tym, że możesz zostać odrzucony w wyniku żądania takiego badania, ale przynajmniej nie będziesz musiał płacić alimentów.

Nie znasz mnie wcale i nie możesz twierdzić, że coś, co dotyczy mnie osobiście, jest Ci lepiej wiadome. Nie, tak nie jest. Jestem istotą w pełni świadomą, możliwe, że nawet bardziej niż Ty.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GrzechuGrek7
0 / 0

@katem
To zabawne, że sama sobie zaprzeczasz, próbując mnie na siłę oszukać.
Widziałem opinię tych kobiet, które naprawdę i szczerze były za możliwością sprawdzenia ojcostwa dziecka - żadna z nich nie groziła rozwodem/odejściem/odrzuceniem, jasno rozumiały sytuację mężczyzn, gdyż tylko kobieta może mieć 100% pewności co do macierzyństwa - w końcu każda rodzi SWOJE dziecko. Rozumiały też obecną sytuację społeczno-prawną, w której mężczyzna jest z góry przegrany i żadna z nich nie zasłaniały się zaufaniem
No, ale takich kobiet to była zaledwie co garstka - a wręcz niewielki ułamek procenta w tym zakłamanym społeczeństwie.

Pozostałe kobiety zaś - no cóż. Albo jasno i szczerze deklarowały, że są przeciwko, albo tak - jak Ty - pokrętnie twierdziły, że niby są za, "ale pod warunkiem, że ma do dotyczyć kogoś innego a by nie jej": czyli tłumacząc jasno: też były przeciw, ale nie chciały być "niepoprawne społecznie".

Instynkt zachowania gatunku u istot bardziej rozwiniętych, niż rośliny bądź pierwotniaki nie zakłada wyłącznie samego rozmnażania w sobie - chodzi jeszcze o to, aby pozyskiwać jak najlepsze geny.
Ponadto istot naturalnie monogamicznych w naturze jest bardzo niewiele i człowiek zdecydowanie do takich nigdy nie należał i nie należy. Człowiek jest istotą jak najbardziej POLIGAMICZNĄ, a to że cywilizacja, kultura i religia próbowała i próbuje wszystkim narzucać monogamię niczego tu za bardzo nie zmienia.
I to doskonale widać w obecnych czasach po wprowadzeniu swobody seksualnej: tylko ok 20% mężczyzn ma wyraźne i prawdziwe powodzenie o ogromnej większości kobiet. Pozostali zaś mogą jedynie liczyć na to, co pozostanie po tamtych - czyli kobieta, która najczęściej nie jest już taka młoda, która najlepsze lata swojego życia ma już za sobą i która teraz szuka kogoś tylko i wyłącznie dla stabilizacji. Często też mająca już dziecko/dzieci z poprzednich związków/przygód erotycznych.

Dlatego - odnosząc się do przedostatniego akapitu - już nie jestem taki naiwny, jak usilnie próbowało mnie od małego programować społeczeństwo i wolę być sam, niż być ojczymem - a co gorsza, nieświadomym i potem być zmuszanym przez państwo do płacenia alimentów na nieswoje dziecko. Wolę też być sam, niż w jakimkolwiek związku/małżeństwie w którym od samego początku byłbym samcem beta.

Prawda jest też taka, że sytuacja prawna się jeszcze długo nie zmieni - o ile w ogóle, gdyż dla SYSTEMU nie interesuje sprawiedliwość wśród swoich niewolników, a tylko to, żeby było ich jak najwięcej.

A co do ostatniego akapitu Twojej wypowiedzi - każda kobieta uważa, że "jest inna niż wszystkie" :)
Jeszcze nie spotkałem żadnej kobiety, która twierdziłaby, że jest taka jak wszystkie.

Człowiek, tak naprawdę niewiele się różni od zwierząt - mimo sporo wyższej inteligencji i świadomości, nadal posiada bardzo podobne instynkty i tę samą strategię seksualno-rozrodczą. Samiec chce zapłodnić jak największą ilość samic, zaś samica chce zostać zapłodniona przez jak najlepszego genetycznie dostępnego w danej chwili i okolicy samca.
Jeśli ktoś twierdzi, że takie naturalne instynkty go nie dotyczą i że jest ponad nimi bądź że nie ma z nimi nic wspólnego - najzwyczajniej w świecie kłamie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
0 / 0

@GrzechuGrek7 Ja Ty znasz mnie lepiej niż ja sama siebie ! A skąd masz takie informacje na temat mnie ? Ty zwyczajnie nie rozumiesz, co napisałam, bo nie wpisuję się w schemat, jaki masz na kobietę jako taką. Wcale nie uważam, że jestem wyjątkowa (choć w sensie psychofizycznym KAŻDY JEST UNIKATOWY, nawet bliźniacy jednojajowi nie są identyczni), bo takich jak ja znam trochę. Ty też jesteś unikatowy. Ot - każdy tak ma.
Poza tym - powtarzasz innymi słowami to, co sama napisałam i uważasz to za odkrycia, choć to sprawy oczywiste i ogólnie wiadome w miarę rozgarniętym ludziom.
Życie jest bardziej złożone niż jesteś zdolny sobie wyobrazić.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GrzechuGrek7
0 / 0

@katem
Społeczeństwo zawsze wszystkim wmawiało i wmawia, że człowiek nie ma absolutnie nic wspólnego ze zwierzętami, że w ogóle jest innym, wyjątkowym zupełnie odrębnym bytem - zupełnie jakby przybył z innej planety.
Nigdzie nie napisałem, że każdy jest absolutnie identyczny - nawet w naturze osobniki tego samego gatunku mniej, bądź bardziej różnią się między sobą - kot kotu nierówny bądź pies psu nierówny. Owszem, ale każdy ma ten sam, wspólny mianownik!
Pewnie że każdy człowiek ma bądź może mieć unikalną świadomość, charakter, osobowość. Ale podświadomość i instynkty(zwłaszcza samozachowawczy i rozmnażania) są takie takie same. Nawet jeśli istnieją gdzieś pewne odstępstwa(bo te nawet istnieją wśród zwierząt), to są z góry skazane na porażkę. Np. homoseksualne osobniki, nigdy nie rozmnożą się w naturalny sposób, słabsze osobniki prędzej czy później giną, bądź są zjadane itp.

Życie od zarania dziejów jasno pokazuje, że relacje międzyludzkie a zwłaszcza damsko-męskie opiera się przede wszystkim na zasadzie doboru naturalnego, czemu społeczeństwo nie tylko nie potwierdza, ale wręcz usilnie próbuje zaprzeczać, twierdząc, że życie jest podobne do np. bajek disney'a, gdzie każdy ma równe szanse na wszystko, że każdy znajdzie swoją miłość, bo na każdego gdzieś czeka ta druga połówka" itp.
Owszem, ogromna większość w to wierzy i wmawia innym, bo rzeczywiście to wszystko brzmi tak pięknie i wspaniale. Ale w rzeczywistości świat i życie nadal jest takim samym prawem dżungli, gdzie silny(i nie piszę tu wyłącznie o silne fizycznej) i atrakcyjny osobnik z atrakcyjnymi perspektywami na życie wygrywa, zaś słaby, nieatrakcyjny osobnik bez perspektyw zawsze odpada. Teraz jest tak samo, jak kiedyś - tylko lasy zmieniły się w betonowe budynki, skóry/futra na ubrania, konie/muły/lamy na pojazdy silnikowe/samochodowe, do tego doszła jeszcze komputeryzacja, lotnictwo, telekomunikacja itp.
Kiedyś było fizyczne niewolnictwo - dziś ono nadal jest, tyle, że mentalne.

Ja w każdym bądź razie nigdy jeszcze nie widziałem żadnego faceta, który by pałał pożądaniem do obiektywnie brzydkiej i/lub starej, schorowanej baby ani żadnej kobiety, która leciałaby na słabego, nieatrakcyjnego faceta, który głównie odnosi w życiu porażki i każdy nim pomiata.
Życiem jeszcze bardzo długo, o ile nie zawsze, będzie rządzić nie logika, a natura.
I tak jak dla mężczyzny kobieta była, jest i będzie obiektem piękna, tak samo dla kobiety mężczyzna zawsze pozostanie obiektem sukcesu.

Nigdzie nie napisałem też, że znam Ciebie - ja po prostu z czasem poznałem naturę ludzką(w tym kobiet), która bardzo niewiele się różni od zwierzęcej.
Dowiedz się, co to jest, na czym polega i co mówi psychologia ewolucyjna, która tak bardzo sprawdza się w życiu, a której tak wielu zaprzecza.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K katem
-1 / 1

@GrzechuGrek7 Bardzo lubisz pisać o oczywistościach. Masz do czynienia z tak głupimi ludźmi, że musisz im tłumaczyć podstawowe sprawy ? Mi nie musisz, a ja z kolei cieszę się, że widzisz całą tą złożoność życia. Zauważysz więc też wyjątki od stereotypów. Czasem można pogodzić sprawy wydające się z pozoru całkowicie sprzeczne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
G GrzechuGrek7
0 / 0

@katem
Jak słyszę bądź czytam kierowane do 20-30, a zwłaszcza 40 letnich facetów bez powodzenia dyrdymały typu: "Czekaj cierpliwie, miłość sama cię znajdzie w najmniej oczekiwanym momencie", "czekaj na tą jedyną, bo warto", "jestem takim wspaniałym facetem, chciałabym mieć takiego jak ty", "Głowa do góry, każda potwora, znajdzie swojego amatora", "Nie zmieniaj się, bądź sobą" itp.
... to owszem, nie trudno dojść do wniosku, że ma się do czynienia z bardzo głupimi ludźmi, którzy w dodatku próbują innych sprowadzać do swojego poziomu.

Obecnie sfeminizowane społeczeństwo nieustannie usiłuje hurtowo ogłupiać masę młodych osób, zwłaszcza chłopców, przez wciskanie im BluePill'a czyli kłamstw na temat życia, a zwłaszcza nt. kobiet, ich natury oraz relacji damsko-męskich i międzyludzkich. I ten żałosny proceder zaczyna się już w domu, potem dochodzi do tego szkoła, media itp.

Potem tacy wyrastają na takich uległych, niemęskich, "romantycznych" beciaków, którzy często nie mają powodzenia ani u płci przeciwnej, ani nawet w ogóle w życiu.
Co więcej - następnie następuje ich bolesne zderzenie się z rzeczywistością, widząc np. że powodzenie u młodych kobiet ma zupełnie inny typ facetów, niż na jaki oni zostali wychowani. Często już dość trudno jest im wtedy zmienić charakter(czym skorupka za młodu nasiąknie...).
Zaczynają czuć się oszukani, mając oczywiście za złe kobietom(w końcu to w dużej mierze one ich okłamywały) - na co one odpowiadają im swoją szyderstwem, pogardą i wrogością.
A dalej to już powinno być wiadomo, skąd się m.in biorą incele i/lub mizogini.

I teraz nieraz można zobaczyć, jak to feminizm bohatersko walczy z problemem, który sam stworzył.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok__Jablkowy
0 / 0

Przecież masz prawo założyć sprawę cywilną lub zgłosić oszustwo na policji. Już masz co chcesz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+30 / 42

@Sok__Jablkowy ale jesteś naiwny...
Sęk w tym, że nawet jeśli udowodnisz przed sądem, badaniami wykonanymi przez biegłych sądowych, to i tak nie musisz być zwolniony z obowiązków alimentacyjnych, za to prawie na pewno, zostaniesz pozbawiony władzy rodzicielskiej!
Bo sąd zawsze może wyciągnąć niezawodną kartę "kierowania się dobrem dziecka" i się pie****l. Będziesz bulić na nie swoje dzieci.

Żeby było śmieszniej. Załóżmy że żenisz się z dzieciatą, potem rozwód i tak samo sąd może orzec alimenty ja jej dzieci, pomimo że ty ojcem nie jesteś, wystarczy żeby biologiczny tatuś nie płacił i znów "dobro dziecka"...

W Polsce, prawo rozwodowe to pie****a patologia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok__Jablkowy
-3 / 9

@rafik54321

Nie posiadam informacji na temat alimentów. Możesz podać przykłady, gdzie tak było?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar PIStozwis
+10 / 16

@rafik54321 Jeśli nie przysposobiłeś dziecka swojej partnerki, to nie masz obowiązku alimentacyjnego. Jeśli to dziecko ma ojca, to On taki obowiązek ma.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+2 / 4

@Sok__Jablkowy Kolega @Obiektywny1 powyżej ci dał taki przykład.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok__Jablkowy
-5 / 11

@rafik54321

Opisana sytuacja jest troszkę inna. Ktoś dołączył do rodzinny i dobrowolnie przyjął w niej jakąś rolę. Przez to pewne rzeczy przestały być oczywiste i trzeba na to spojrzeć indywidualnie. A my jednak rozmawiamy o sytuacji gdzie ktoś został oszukany i po uzyskaniu takiej świadomości chce się odciąć od dzieci.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+8 / 10

@Sok__Jablkowy Dobrowolnie przyjął - bo wziął ślub? XD... Nie, to nie jest "troszkę inna sytuacja". To sytuacja standardowa.
Bo nawet w konkubinacie sprawa NIE JEST klarowna i jest duża uznaniowość sądów.

Jak ktoś już ma klepnięte ojcostwo, to wtedy to odkręcić, to jak znaleźć białego kruka. Podobno komuś się udało XD...
Bo podważenie ojcostwa jest jeszcze trudniejsze, niż pozbycie się alimentów, będąc ojczymem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+6 / 8

@Sok__Jablkowy A zasadniczo i tak podważenie ojcostwa ci ptysia da.

Bo ok, załóżmy że udało ci się podważyć ojcostwo co samo w sobie, nie będzie proste. W co wpadasz? W status z artykułu który podał kolega. Stajesz się ojczymem i na takich samych zasadach będziesz ciągnięty do odpowiedzialności.

By się z tego wyfikołkować, musiałbyś jakimś cudem, znaleźć biologicznego ojca/ojców (zależnie od ilości dzieci) i osobno, na każde dziecko, udowodnić kto jest jego ojcem. A na dodatek udowodnić, że oni są zdolni łożyć na to dziecko.
Powodzenia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+6 / 8

@Sok__Jablkowy Nie musisz. Podałem ci przykład, co by się stało, jakby ci się udało. Wtedy masz sytuację z artykułu, która i tak powoduje że jesteś w czarnej D...

Nie wiem czemu, uparcie i naiwnie twierdzisz, że sytuacja która jest trudniejsza, jest prostsza od tej łatwiejszej XD.
Bo zaprzeczenie ojcostwa i wymiganie się od obowiązków ojczyma, będzie trudniejsze, niż samo wymiganie się od obowiązków ojczyma. Proste prawda?

Zresztą. Tu masz artykuł
"Trzeba jednak pamiętać, że zapadłe rozstrzygnięcie Sądu w przedmiocie zaprzeczenia ojcostwa bądź bezskuteczności uznania ojcostwa nie powodują automatycznie braku obowiązku uiszczania alimentów na rzecz dziecka."
https://serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia/artykuly/8277150,zaprzeczenie-ojcostwa-bezskuteczne-uznanie-ojcostwa-alimenty.html

Czyli nawet jeśli uda ci się podważyć ojcostwo, to potem musisz składać osobną sprawę o usunięcie obowiązku alimentacyjnego. Czyli zasadniczo musisz zrobić to, co w artykule kolegi...
Dziękuję. Sprawa zamknięta.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok__Jablkowy
-1 / 7

@rafik54321

Dlaczego miałbyś mieć przypisany status ojczyma? Nie przyjąłeś takiej roli sam, tylko zostałeś oszukany. To nie robi żadnego sensu, czy wiesz czy były takie przypadki? Postaram się sam poszukać.

Każda sprawa rozwodowa jest indywidualna i nie twierdzę, że za każdym razem mężczyzna powinien płacić alimenty. Ale są sytuacje kiedy powinien i jest to ustalone przez sąd. Nawet kiedy nie ma dzieci w związku. Ponieważ nie są to sprawy oczywiste, nie mamy tutaj opcji „cyk i zrobione”.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok__Jablkowy
+3 / 3

@rafik54321

Tu masz informacje, że dalsze alimenty to nie problem:
„ Mężczyzna, który wygra sprawę o zaprzeczenie ojcostwa lub unieważnienie uznania dziecka, zostaje zwolniony z płacenia na jego rzecz alimentów, ponieważ formalnie staje się dla tego dziecka osobą obcą. Co więcej, w związku z wygaśnięciem obowiązku alimentacyjnego nie musi także wnosić świadczeń niespełnionych w dniu jego ustania. Nie jest to jednak jednoznaczne z zasadnością wniesienia pozwu o uchylenie obowiązku alimentacyjnego ze wsteczną datą.”

https://agnieszkaduzy.pl/blog/42-dla-rodziny/245-alimenty-uiszczane-na-nie-swoje-dziecko-zwrot-alimentow

Natomiast zapłacone alimenty to już trudniej odzyskać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 listopada 2023 o 20:04

avatar rafik54321
+3 / 7

@Sok__Jablkowy Pytaj się sądu. Dostałeś artykuł. Jest napisane wyraźnie.
Zaprzeczenie ojcostwa NIE zdejmuje z ciebie obowiązków alimentacyjnych.

Więc musisz założyć o to sprawę. Wystarczy że matka będzie wnioskować o alimenty od ojczyma (bo nim stajesz się w momencie zaprzeczenia ojcostwa bo wychowywałeś) i jesteś uwalony.

Tylko że sądy ZAWSZE kiedy mogą to przychylają się do wniosków matek.

Dochodzi do sytuacji, kiedy mąż przy rozwodzie, udowadnia, że matka jest ćpunką i alkoholiczką, że nie ma dochodów itd, ojciec chce opieki nad dziećmi, a i tak klepną opiekę nad dziećmi matce. Brawo sądy.

Podobnie sprawy wypadków drogowych. Są jawne przypadki winy pieszych, ale pies to drapał - klepnijmy winę kierowcy...

No właśnie sądy tak działają, cyk utarta ścieżka, klepnąć alimenty dla matki i czapka. A ty się chłopie bujaj... Oj mało się w sądach bujałeś, że tak naiwnie do tego podchodzisz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-1 / 5

@Sok__Jablkowy to raczej ta kancelaria adwokacka powinna się zamknąć, bo do póki, nie zostanie usunięty obowiązek alimentacyjny - pozostaje on w mocy. Bo zaprzeczenie ojcostwa nie ma wpływu na inne wyroki. To wynika prosto z artykułu który podałem, a to co ty (co jest swoją drogą blogiem o zerowej wiarygodności), nie podaje niczego co by uzasadniało że zaprzeczenie ojcostwa = ustanie obowiązku alimentacyjnego, przy czym jednocześnie, zdanie później, piszą o konieczności wystosowania osobnej sprawy o usunięcie takiego obowiązku. Gdyby było jak piszą - po co kolejna sprawa?
A jednak przepisy mówią wyraźnie...

Sprawa zamknięta, koniec tematu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
S Sok__Jablkowy
0 / 6

@rafik54321

Z kolei dostałeś blog prawniczki, która twierdzi coś innego.

To co napisałeś nie robi sensu, ponieważ unieważnienie ojcostwa to nie to samo co zmiana statusu na ojczyma z datą wsteczną, teraźniejszą lub przyszłą. To się nie spina.



Z blogu wynika, że problem z wstecznymi alimentami jest taki, że „Z punktu widzenia prawa, alimentów, które zasądzone zostały prawomocnym orzeczeniem, nie można traktować jako nienależnych”.

I to jestem w stanie zrozumieć, dlatego w mojej opinii powinien być mechanizm gdzie:
1. Ktoś zgłasza oszustwo na policję i należy to potraktować jako przestępstwo, jeśli ktoś postępował w złej wierze.
2. Jest możliwość odzyskania pieniędzy w takiej sytuacji.


Natomiast jeśli problemem są sądy, które działają szablonowo to trzeba zreformować sąd, a nie obwiniać prawo, bo żadne prawo tu niczego nie zmieni i nie po to mamy sądy. Żle funkcjonujące sądy jako skrajność, nie uzasadniają wpadnięcie w drugą skrajność, zastępując je administracyjną formalnością na korzyść tylko jednej strony. To są często nieoczywiste sprawy i po to człowiek wymyślił koncepcję temidy, żeby można było się nimi właściwie zająć.



I nie pisz, że takie sprawy dotyczą tylko „ćpunką i alkoholiczką”. Nie porównuj tej sytuacji do wypadku drogowego. Jeśli będziesz wtrącał takie absurdy do rozmowy, przestanę ją traktować poważnie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 listopada 2023 o 21:26

O Obiektywny1
+2 / 2

@Sok__Jablkowy Prawo jest jakie jest, daje sędziom możliwość dowolnej wykładni przepisów prawa więc mamy takie kwiatki, że ojciec sam wychowuje dzieci, ale musi płacić alimenty. Same mieszają w życiu rodzinnym a potem zamiast podjąć natychmiastowy wyrok który naprawi błąd wpadają w machinę własnej biurokracji i latami nie mogą wydać odpowiednich postanowień. Sądy opiekuńcze to jedno wielkie bagno. Jak mawiał jeden znajomy prawnik: do sądów opiekuńczych trafiają najgorsi sędziowie, bo gdyby orzekali w sądach gospodarczych narobili by ogromnych strat finansowych. :/

"sąd postanowił, że będą prowadzone dwie sprawy. Jedna o alimenty od matki i druga – o zdjęcie alimentów z ojca."

https://mamadu.pl/170897,pan-rafal-samodzielnie-wychowuje-dzieci-ale-i-tak-musi-placic-alimenty

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar ALEJAJAJAKBERETY
+1 / 1

@rafik54321 Sąd jednak przyzna im takie świadczenie tylko wtedy, gdy biologiczni rodzice nie łożą na ich utrzymanie, bo nie mogą tego robić (np. ojciec przebywa w zakładzie karnym i nie ma żadnego dochodu, a matka nie pracuje, bo zajmuje się wychowaniem potomstwa), lub ich możliwości zarobkowe nie wystarczają na zaspokajanie ich potrzeb albo na pokrycie uzasadnionych wydatków na utrzymanie i wychowanie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 2

@ALEJAJAJAKBERETY czyli zasadniczo wszystko sprowadza się wyłącznie do tego, aby matka rzuciła odpowiednio sytą bajeczkę...
Podajesz przykład przebywania w zakładzie karnym. Czyli zasadniczo, alimenty powinny być zasądzone do końca wyroku karnego biologicznego ojca, tak? Tylko że sądy tak nie zasądzają.

Prawo alimentacyjne bardzo, bardzo dyskryminuje mężczyzn.
A wg mnie relacja powinna być prosta. Jeśli masz prawa do dziecka - masz obowiązki. Nie masz praw - nie masz obowiązków.

Do tego dołożyłbym do pieca jeszcze inaczej.
Jeśli jakiejś rodzinie odbierają dzieci, to automatycznie rodzice powinni płacić alimenty na dom dziecka, na utrzymanie swojego dziecka.
Jeśli tacy rodzice, przez rok nie wykażą poprawy, tracą wszelkie prawa rodzicielskie, a dziecko "ma czyste papiery adopcyjne".
Do tego, wszystkim rodzicom którym dzieci odebrał sąd - sterylizować. Jeśli nie potrafili się zająć pierwszym dzieckiem, nie będą potrafili też kolejnymi. A jeśli rodzice sobie z dzieckiem nie radzą - od tego jest MOPS i inne służby, było pójść po pomoc.

I tu, jeśli ojczym nie ma władzy rodzicielskiej nad dziećmi, nie ma praw, to dlaczego ma mieć obowiązek bulić na dzieci? I to bez prawa do choćby odwiedzania.
Często też matki, odmawiają widzeń ojcom i tu też za bardzo nie ma na to rady. Matka nie da, to ty się teraz sądź, matce sędzia pogrozi palcem i tyle wywalczyłeś. Matka dalej robi swoje. Nim kumulacja by doszła do skali aby matce klepnąć konkretne kary, dziecko zdąży osiągnąć 18tkę i sprawa staje się nieaktualna.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B bartes123
-1 / 3

@rafik54321 Za, za, za i za!!! Jak Ty mnie pięknie piszesz tutaj w tych kwestiach ;)

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
+19 / 21

A dlaczego nie miałaby zwracać kradzionych alimentów. Jak najbardziej, niech zwraca z odsetkami i przez okres jaki pobierała, a w razie braku zapłaty w terminie powinny być wypłacane z funduszu alimentacyjnego na jej koszt, a ona niech siedzi w pierdlu. Oszustom nie można odpuszczać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
T tomkosz
+8 / 14

@Obiektywny1 malo tego: za oszustwo nalezy sie odszkodowanie, za straty moralne (w tym przypadku ogromne) nalezy sie kolejne, a do tego kara wiezienia: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8". No ale mamy "pieklo kobiet", baby sa nietykalne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Hamster88
+3 / 3

@Obiektywny1 zacznijmy od tego, to już będzie skok milowy

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+1 / 1

@Obiektywny1 A co matka ma do alimentów?
Alimenty sąd przyznaje na dziecko i to dziecko powinno w takim razie je zwracać, bo "samo je przejadło". Matka powinna ponieść ewentualną karę za oszustwo, jeżeli ktoś jej udowodni, że było celowe i świadome. Dodatkowo, przydałby się dowód, że nie-ojciec nie był go świadomy, patrząc na to, że istnieje domniemanie niewinności.
Alimenty działają tu podobnie do spraw o gwałt i rozwodowych: słowo przeciw słowu, sporo negatywnych emocji i problem z udowodnieniem "świadomej zgody", "braku zgody", "winy" albo "braku winy". Problemem i to dużym jest granica "ojcostwa", czy "macierzyństwa" - to nie tylko geny, ale i relacja, a wychowując nawet nieswoje dziecko jesteś dla niego jednak ojcem.
Co w sytuacji, gdy mężczyzna wychowuje dziecko, nawiązał relację, a gdy ma 10 lat dowiaduje się, że biologicznie ojcem nie jest? Co, jeżeli nie chce stracić praw rodzicielskich? Czy powinien móc walczyć o prawo do widzeń, czy prawo do opieki, jeżeli matka jest nieodpowiedzialna? Czy kobieta powinna móc wywieźć dane dziecko za granicę bez jego zgody?
Jak sformułować prawo, by bronić i mężczyznę, który nie chce stracić dziecka, które wychowywał, kobiety omamionej obietnicami, że "wspólnie wychowamy, mimo że nie jestem ojcem" i mężczyzny, który został oszukany?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
+2 / 2

@Cascabel To, że jest osobą która otrzymuje alimenty do rąk własnych i nimi zarządza, a obciążenie nimi niespokrewnionej osoby związane było z jej oszustwem. Tym samym powinna w ramach zadośćuczynienia z tytułu narażenia na straty majątkowe dokonać zwrotu z własnej kieszeni, a alimentów na dziecko powinna dochodzić osobnym postępowaniem od faktycznego ojca.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
+2 / 2

@Cascabel " to nie tylko geny, ale i relacja, a wychowując nawet nieswoje dziecko jesteś dla niego jednak ojcem" - i znowu błąd. Czym innym są alimenty a czym innym prawo do kontaktów jeśli dziecko nawiązało więź (i to nie on powinien być zobowiązany do takich kontaktów tylko ich realizacją powinna być obciążona matka w terminach które są dla faceta i dziecka wygodne, jej zdanie powinno mieć drugoplanowe znaczenie, bo nie o jej więzi chodzi). I to jest kolejny argument za tym, że taka madka nie powinna mieć opieki nad dzieckiem bo prowadzi je do demoralizacji takim podejściem do mężczyzn.

"Jak sformułować prawo, by bronić i mężczyznę, który nie chce stracić dziecka, które wychowywał, kobiety omamionej obietnicami, że "wspólnie wychowamy, mimo że nie jestem ojcem" i mężczyzny, który został oszukany?" - jeśli to nie jest jego dziecko to w czym masz problem. Taka kobieta odpowiada przed nim i przed dzieckiem za oszustwo. Oby mniej takiej patologii.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar polski_niewolnik
+13 / 17

Przecież i tak płacisz alimenty na cudze dzieci czy tego chcesz czy nie, nazywa się to 800+.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A Assasinsninja
+8 / 10

A kto bedzie wtedy za niego placil? Panstwo? Czyli inni podatnicy? Testy DNA po narodzinach powinny byc obowiazkowe to pierwsza kwestia.

A druga to koniec socjalu i alimentow od panstwa, ludzie sie oduczaja odpowiedzalnosci bo "zawsze ktos wszystko zrobi za nich"...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Xar
+1 / 1

@Assasinsninja slyszales moze o czyms takim jak hybrydy ludzko-ludzkie albo poczworaki?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar BrickOfTheWall
+6 / 6

Prawo rodzinne to dość delikatna sprawa - automatyzmy słabo się sprawdzają.

Właściwie nie mam pomysłu jak postępować w takiej sytuacji gdy ojciec dopiero po latach dowiaduje się, że nie jest ojcem... To trochę okrutne, że np taki 12-latek ma obligatoryjnie usłyszeć od kogoś kogo zawsze uważał za ojca: "won z mego życia bękarcie!".
Ale z drugiej strony gdy ktoś jest wrobiony by przez pół życia płacić bo został wrobiony - też do doopy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kamil1024
+4 / 4

@BrickOfTheWall Ale kto mówi "won, bękarcie"? Jak ktoś poświęci 12 lat życia na wychowanie dziecka, to w zdecydowanej większości przypadków będą chcieli dalej być rodzicem tego dziecka, bo przez te lata powstała ogromna więź emocjonalna. Ale matka, jeśli celowo wprowadziła faceta w błąd, powinna pójść siedzieć, zwrócić wszystkie alimenty i zapłacić ogromne odszkodowanie za oszustwo i straty moralne.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
+1 / 3

@kamil1024 Powinna? A jeżeli wiedział od początku, że to nie jego, ale chciał podjąć się wychowania i dopiero w momencie rozwodu postanowił wyciągnąć wszystkie działa, by zniszczyć jej życie?
W jaki sposób miałby zachować w takim razie prawa rodzicielskie, skoro przytoczone rozwiązanie tego nie zakłada?
Jakie jest prawdopodobieństwo zachowania relacji z dzieckiem, które nie jest twoje, a matka trafiła za kratki?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
0 / 0

@Cascabel "A jeżeli wiedział od początku, że to nie jego, ale chciał podjąć się wychowania i dopiero w momencie rozwodu postanowił wyciągnąć wszystkie działa, by zniszczyć jej życie?" - to nie kobieta powinna być podmiotem w takiej sprawie tylko dziecko. Jeśli związek był sformalizowany a mężczyzna miał świadomość, że nie jest ojcem a mimo to sprawował pieczę przez 12 lat to powinien być traktowany w sądzie identycznie jak matka i podczas rozwodu to sąd powinien orzec przy kim ma zostać dziecko i kto zapewni mu lepsze warunki opieki. Zawsze byłem za tym, że jeśli ktoś decyduje się na dziecko to wzajemne właśnie powinien odstawić na bok i szukać wspólnej opieki nad dzieckiem po rozwodzie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
-1 / 1

@Obiektywny1 Tutaj problemem jest kwestia, jak udowodnisz że był świadomy, albo nieświadomy tego, że nie był ojcem i np. czy namawiał kobietę do tego by "zatrzymała dziecko". Znowu ma wejść notariusz, czy pisemne umowy? Kolejna zabawa typu apka w Danii, w której obie strony muszą wypełnić ankietę zanim pójdą do łóżka?
Są sytuacje, gdy kobieta świadomie dokonuje oszustwa. Są takie, kiedy mężczyzna świadomie decyduje się na nieswoje dziecko.
A odnośnie alimentów: jeżeli płacisz alimenty i wychowujesz dziecko, zarówno ono, jak i mężczyzna zyskuje pewne prawa. Choćby prawo do pozwania wspomnianego dziecka o alimenty gdy emerytura nie wystarczy mu na pokrycie kosztów życia. Zrzeczenie się tego typu obowiązków po 18 roku życia jest równie ciężkie, jak zrzeczenie się alimentów, trzeba udowodnić że dany opiekun pił, bił i tym podobne. Casus naruszenia porządku społecznego - może i powinien działać w obie strony, ale pozbywając się obowiązku (finansowego, wobec DZIECKA, a nie drugiego rodzica), z automatu powinieneś tracić też wszystkie prawa.
Jak już wspomniałam, nigdy to nie przejdzie, bo dla państwa jest niewygodne: dorabia się z jednej strony kosztów utrzymania dziecka, a z drugiej - kosztu utrzymania kolejnego emeryta bez rodziny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K kamil1024
+1 / 1

@Cascabel Napisałem: "jeśli celowo wprowadziła faceta w błąd".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
D konto usunięte
+5 / 9

Zaraz po porodzie powinno robic sie testy na ojcostwo, zeby od razu bylo wiadomo... wspolczuje facetom, ktorzy musza utrzymywac nie swoje dzieci, bo partnerka dala dooopy i sie nie przyznala. :/

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
C C1VenomMX321
-3 / 3

Prawo alimentacyjne w Polsce to prawdziwe piekło kobiet.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
K krys89
+5 / 5

A właśnie że powinniśmy wejść, w szczegóły !!! Powinien mieć nie tylko prawo do zwrotu zapłaconych alimentów, ale także odsetek ustawowych i ewentualnego odszkodowania za straty moralne. Kolejną rzeczą o jakiej należy wspomnieć to żeby alimenty nie należały się w przypadku gdy mężczyzna został zgwałcony przez kobietę lub też był przez nią oszukany np. wmówiła mu że jest bezpłodna, podziurawiła prezerwatywy itp.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar grextero
+3 / 3

@krys89 "Alimenty" jako takie powinny byc zniesione. Obydwoje rodziców powinno uczestniczyć w wychowaniu i utrzymaniu dziecka. A nie że niejednokrotnie "matki" zrobiły sobie fundacje utrzymujacą je i dziecko z alimentów ojca bo sad tak przyklepał. Znam przypadek gdzie matka przed rozwodem i sprawa alimentacyjna dawala karte do banku swojej kolezance gdy ta np jechala kupowac ubrania dla dziecka albo przybory do szkoły zeby miec podkladke w sadzie ile to ona nie wydaje na utrzymanie dzieci - i to wyszstko z podpowiedzi pani adwokat....

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
+1 / 1

@grextero Taką możliwość daje tak zwana opieka naprzemienna, gdzie rodzice sprawują opiekę w porównywalnym czasie, ale polskie sądy opiekuńcze opierają się jeszcze na przepisach z lat sześćdziesiątych poprzedniego wieku więc żyją jeszcze w poprzednim systemie. Niestety nie ma woli politycznej aby zmienić przepisy, bo każdy boi się ruszać śmierdzącego jaja jakim jest kodeks rodzinny i opiekuńczy.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 2

@Obiektywny1 Problemem opieki naprzemiennej jest też to, że zbyt mało mężczyzn po rozwodzie wnosi ogólnie o opiekę nad dzieckiem (nie tylko naprzemienną). Jeżeli byłaby domyślna, za wyjątkiem przypadków udowodnionego molestowania/znęcania/tym podobnych oraz z założeniem, że niechętny do tego typu rodzic dostaje kosmiczne alimenty...
Problemem jest tutaj np. przenoszenie dziecka z jednego mieszkania do drugiego, uwiązanie obojga rodziców w tym samym mieście i państwie, fakt, że jednak tego typu opieka wciąż wymaga odpowiedniego dzielenia się obowiązkami finansowymi wobec dziecka. Przy dysproporcji finansowej rodziców pojawiają się jeszcze dodatkowe problemy (co jak jedno jest non stop w delegacjach, ale ma piękny dom i duże zasoby finansowe, a drugie pracuje na produkcji na zmianę "rodzicielską", odbiera dziecko do mieszkanka i zabiera do wynajmowanego pokoju? Dziecko powinno mieć zapewniony standard życia taki, jaki miałoby gdyby rodzice się nie rozstali - a wybór jest albo "luksus", albo "rodzic ma czas na opiekę nad nim").

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
+1 / 1

@Cascabel Nie zbyt mało wnosi, ale nie jest to standardem. To już nie lata siedemdziesiąte kiedy to mężczyzna pracował na dwa etaty a kobieta zajmowała się dzieckiem. Mamy inną rzeczywistość i dziś to mężczyźni zajmują się dziećmi nawet częściej niż kobiety robiące karierę. Dziś dla kobiet rodzina staje się mniej ważna niż dzieci i rodzina, a tę rolę przejmują mężczyzni. Dlaczego mają być wobec tego gorzej traktowani, bo ich dziadkowie mieli inną mentalność i żyli w innych czasach?
Dysproporcje finansowe są skutkiem własnych działań rodziców, jeśli będziemy nagradzać madki, które zasłaniając się dzieckiem nie pracują po 10 lat tylko liczą na to że ktoś je utrzyma, to zbudujemy państwo socjalistyczne w którym nie będzie opłacało się pracować, bo korzystniej będzie siedzieć na bezrobociu i ciągnąć kasę z mopsu. To jaki jest standard rodzica wynika z jego własnych poświęceń, wiedźmy już z myślenia w sposób typowy dla poprzedniego ustroju.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
-1 / 1

@Obiektywny1 Nigdzie nie pisałam, że mają gorzej być traktowani mężczyźni, jakbyś nie zauważył, tylko że problemem są różnice w zarobkach. Bo przypadek ze zmianą rodzicielską znam w obie strony i przewagą w zaangażowanie w opiece w komplecie ze sporo niższymi zarobkami znam w obu konfiguracjach i w obu to gorzej zarabiający rodzic dostał prawo do opieki (choć należy dodać, że w przypadku lepiej zarabiającego w obu wypadkach pojawił się też wątek uzależnienia od alkoholu).
Dysproporcje finansowe nie są skutkiem własnych działań rodziców, ale obecnych rozwiązań w kodeksie pracy. Jakby urlop rodzicielski przymusowo podzielono na pół, żłobki nie kosztowały tyle co zarobisz na najniższej krajowo i z automatu każdy z rodziców miałby wystawione co drugie L4, to może coś by się zmieniło. Obecnie faktem jest, że niemal każda znana mi kobieta która dostaje wyższą stawkę niż najniższa krajowa jest albo po czterdziestce, gdy dzieci ma już odchowane, albo jest trzymana na umowach na czas określony najdłużej jak się da, w obawie że "zaciąży" i "zniknie" potem na macierzyńskim i wychowawczym, czego mężczyzna standardowo nie robi.
Wiesz, to o czym pisze usłyszałam pierwszy raz w kontekście współpracy środowisk feministycznych z maninistycznymi i wspólnych postulatów. Zwiększyć prawa i obowiązki jeżeli chodzi o rolę opiekuńczych mężczyzn, przy okazji wyrównując atrakcyjność na miejscu pracy (szkoda, że jak i matki i ojcowie znikną w momencie narodzin dziecka na sześć miesięcy, to przesunie atrakcyjność na rynku pracy w stronę kobiet po menopauzie :)). Zamiast pieniędzy, dać opiekę - żłobek, przedszkole - w rozsądnych cenach, tak by każde dziecko (mamy niż!) znalazło tam bez problemu miejsce. Zachęcić do powrotów do pracy, a nie jeszcze je utrudnić.
A co do tego, że to nie jest standardem: od prawnika słyszałam, że na około 50 spraw rozwodowych, gdzie zawsze sugerował staranie się o opiekę naprzemienną, zainteresowanych było może trzech panów, a może 5 starało się o wyłączną. Cała reszta poza żoną, rozwodziła się z rodziną.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 27 listopada 2023 o 11:28

O Obiektywny1
+2 / 2

@Cascabel Bez przesady ja znam ojca który przez całe życie zajmuje się dzieckiem i zarabia na rodzinę, moze nie dużo ale wystarcza, a była jest trwale bezrobotna i to z jej winy doszło do rozwodu. I zgadnij komu sąd przyznał opiekę? Tak, matce. I to jest chore. Skoro nie pracuje, to zakłada się, że matka opiekuje się dzieckiem, a gdyby ojciec nie pracował to dziecka w opiekę sąd by nie przekazał.
Ale o czym ty piszesz? Kobieta ma lepiej pod kątem kodeksu pracy, ma więcej dni które może wykorzystać na opiekę nad dzieckiem a mężczyzna musi te godziny później odpracować. A jeśli nie potrafi pogodzić pracy z wychowaniem dziecka i ustalić razem z partnerem jak ma wygląda opieka aby nikomu nie kolidowało to może mieć tylko pretensje do siebie. Zakładam, że to dwoje dorosłych ludzi i skoro zdecydowali się mieć razem dziecko to chyba potrafią się dogadać. Nie oszukujemy się, wygodniej jest takiej siedzieć w domu udając, że opiekuje się dzieckiem przez 24 godziny na dobę, gdy faktycznie w tym czasie dziecko przebywa w szkole a po powrocie zajmuje się nim ojciec, bo madka zmęczona musi odpocząć od ciężkiego przełączania seriali. Poza tym ciąża i okres wychowawczy na karmienie piersią nie trwa 10 lat, więc dla lenistwa nie ma wytłumaczenia.
Zgodzę się tylko w jednym, prawo rodzinne należy zmienić, ustalić jasną ich wykładnię, aby ani sądy, ani kobiety nie mogły wykorzystywać swoich przywilejów w złej wierze i każdy rodzic mógł być traktowany tak samo.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Cascabel
0 / 0

@Obiektywny1 Dlatego pisałam o wymuszeniu podziału tych dni wolnych na opiekę nad dzieckiem, poniekąd przymusowo - pół na pół. Wyrównanie przywilejów. A z tym powrotem do pracy nie jest wcale tak różowo: sąsiadka ma dwóch synów, dwa lata różnicy między nimi i faktycznie - wylądowała na niemal 10 lat na bezrobociu i wcale nie dlatego, że jej było wygodnie, tylko dlatego że żeby dostać pracę potrzebowała przedszkola, żeby dostać przedszkole potrzebowała pracy, a cena prywatnego przewyższała potencjalne zarobki (udało jej się wywalczyć, mimo licznych odwołań, dopiero zerówkę - bo pełna rodzina, bo dochody na członka rodziny nie przyznają punktów i tym podobne rzeczy). Dodajmy, że świetlice szkole działają też w pewnych godzinach, z czego korzysta kilka firm oferując "zmiany rodzicielskie" - za najniższą krajową. Próbując wrócić do pracy, którą wykonywała przed macierzyństwem - pomimo że lepiej płatnej - musiałaby wynajmować nianię która odbierałaby starsze dziecko ze szkoły i młodsze z przedszkola i znowu - brak pracy wychodził dla rodziny lepiej finansowo niż powrót do pracy.
Na rodzicielskim kobietom płaci się wyższą stawkę niż mężczyznom i to moim zdaniem jest chore.
Jak chcesz rozwiązać system i problemy z nim, to zaczęłabym od kwestii MOŻLIWOŚCI powrotu jak najszybciej do pracy, nawet jeżeli chodziłoby o najniższą krajową i WYRÓWNANIA w kodeksie pracy "przywilejów" związanych z rodzicielstwem, by potem wprowadzać zmiany w prawie rodzinnym na wypadek rozwodów. Jak w domyśle i społeczeństwie normalny stanie się obrazek ojca z dzieckiem u lekarza, czy z wózkiem, to wszystkim będzie łatwiej (może za wyjątkiem panów, którzy nie są zainteresowani całkowicie opieką nad własnym dzieckiem i liczą na to, że łatwo złapią "nową partnerkę", założą "nową" rodzinę, a o starej "zapomną").

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
O Obiektywny1
0 / 0

@Cascabel W tym się absolutnie z tobą zgadzam. Takie zmiany każdemu rodzicowi byłyby na rękę.
Może kiedyś doczekamy się takich rozwiązań, bo póki co żadna partia nie jest tym zainteresowana, a przez ostatnie lata były to tylko zmiany kosmetyczne. Trzeba mieć nadzieję i trzymać kciuki. Miłego dnia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar grextero
+3 / 3

Znam kogoś kto płaci ładnych pare lat juz alimenty na "nie swojego" syna. Niestety matka jest w UK razem z synem i nie chce pozwolic na spotkania a on sam ma ograniczone prawa. Płaci i chociaz wszyscy mu mówa ze nie na swojego syn to on chyba nie dopuszcza takiej mozliwosci do siebie...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 27 listopada 2023 o 0:10

avatar ZONTAR
0 / 2

Takie coś też jest problematyczne, bo potrafi zmienić sytuację z dużym opóźnieniem. Sprawa może być dużo prostsza. Deklarujesz ojcostwo, ewentualnym warunkiem może być nieodpłatny test DNA (są tanie, nie ma co się bawić w opłaty). Jak przyjąłeś raz ojcostwo, to nie powinieneś się móc go zrzec. Czas na decyzje jest wcześniej. Ludzie muszą się nauczyć zabezpieczać swój tyłek, a nie wiecznie domagać się pomocy od innych, bo nie pomyśleli. Jak chcesz wychować cudze, to co? Po kilku latach zmienisz zdanie i zostawisz na lodzie?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
B barney37
+1 / 1

Powinien być regres od matki. Niech spłaca, choćby po latach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem