Demotywatory.pl

Pokaż panel
Szukaj

Komentarze


Dodaj nowy komentarz Zamknij Dodaj obrazek
avatar rafik54321
+22 / 24

Faceci nie mówią o słabościach, nie dlatego że nie chcą o nich mówić, a dlatego że po prostu męska słabość nie jest akceptowana. Kobieta ma depresję - biedulka, trzeba jej pomóc. Facet ma depresję - haha, łajza, dobrze mu tak. :/

Pkt 2, patrz pkt wyżej. Od facetów oczekuje się że będą jak terminator. Niezawodni, pancerni, zwal mu budynek na łeb a i tak wyjdzie bez szwanku, do tego bez negatywnych uczuć.

Oczywiście że facet chce mieć oparcie w partnerce. To żadne tabu, chyba że dla kobiet.

Prace domowe są ok, bo są zwykłym dzieleniem obowiązków.

Tu kolejny powrót do pkt 1.

Tu fakt, nie rozumiem jak facet może założyć nogę na nogę (jak np Urbański) i nie zgnieść sobie jajek. A nawet niewielki nacisk na jądra jest mocno nieprzyjemny.

Tak, faceci myślą że makijaż jest zbędny, do póki panna go nie zmyje XD. Prawda jest taka, że faceci nie widzą tzw "delikatnego makijażu". Jak tylko sobie jakaś panna, lekko podmaluje rzęsy i nałoży jakiś fluid w kolorze jej cery, to facet myśli że nie jest umalowana tylko naturalna XD.
A tak na prawdę, mało która kobieta jest piękna bez żadnego makijażu. Aż tak media wyśrubowały oczekiwania.
Druga sprawa że subiektywnie dany facet może zwracać małą uwagę na wygląd jeśli już się mocno zaangażował.

Co do seksu i masturbacji, to nie do końca tak. Wszystko zależy od tego, czy w danej chwili, facet chce sadysfakcji czy przyjemności. Seks powinien dawać jedno i drugie, ale seks jest wyczerpujący. A pragnienie przyjemności seksualnej występuje szybciej niż pragnienie satysfakcji seksualnej.

Podchody mogą działać, jeśli wie się jak je podać. Faceci są po prostu mniej wyczuleni na subtelności, męskie emocje działają inaczej. Ale też facet może się zupełnie na nich nie skupiać, nie dziwota że facet nie zrozumie delikatnego obmacywania jako zachęte do stosunku, jeśli był w robocie 10 godzin i padł na pysk XD.

Tak, faceci też chcą się czuć pożądani. To dodaje facetowi bardzo dużo pewności siebie.

Facet, jak już opisywałem też chce czuć wsparcie, zwłaszcza w kontekście emocjonalnym, to tu faceci są zwykle mega samotni.
To też uzasadnia dlaczego więcej facetów niż kobiet ma depresję, a liczba prób samobójczych jest przytłaczająco większa wśród panów.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A amarthar
+5 / 7

@rafik54321 "Tak, faceci myślą że makijaż jest zbędny, do póki panna go nie zmyje XD"

G prawda. To właśnie kobietom się wydaje, że jak facet mówi "bez makijażu" to znaczy "z delikatnym makijażem". Jak mówię "bez makijażu" to właśnie to mam na myśli - bez makijażu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A amarthar
+3 / 7

@rafik54321 No to te twoje 100% spada na 0%. Wolałbym wersję po lewej. Wtedy wiem, że nic przede mną nie ukrywa, a trądzik mi nie przeszkadza. Kobiety bardziej się malują dla siebie, bo to właśnie im się nie podoba ich naturalna twarz.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
-2 / 4

@amarthar jasne. Baju baju...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
+1 / 1

@AnonPrzegryw Może to dziwnie zabrzmi, ale uważam że emocjonalnie, kobiety są silniejsze, choć to złe słowo.

Raczej powiedziałbym że kobiety emocjonalnie są jak koty, jak kotem (który niby jest taki delikatny) rzucisz o ścianę to się odbije i wielka krzywda mu się nie stanie.
A facet jest jak pies, niby wytrzymalszy, masywniejszy i mocniejszy, ale jak nim rzucisz o ścianę, to będzie kulał :/ .
Kobiety są bardziej "elastyczne" emocjonalnie, przeżywają je intensywniej ale też w sumie krócej. Mężczyźni natomiast przeżywają emocje dłużej. Znacznie dłużej, a to sprzyja ich nawarstwianiu, bo facet może się nie wyleczyć z jednej przykrości, a już doznać drugiej.
Dodatkowym faktem, jest to, że męskiej słabości się nie akceptuje. I to jeszcze by było pół biedy gdyby tylko kobiety jej nie akceptowały. Niestety, ale to większość mężczyzn nie akceptuje słabości innych mężczyzn :( . Zwłaszcza mężczyzn starszych. U kobiet ta tendencja jest mniejsza choć dalej to przytłaczająca większość.
Więc facet ostatecznie jest samotny ze swoimi negatywnymi emocjami. "Nie może" iść do specjalisty bo ten albo jest idiotą (zwykle) albo zbagatelizuje twój problem (jeszcze częściej), "bo jesteś facet".
Niestety, facet to nie jest terminator. Facet zniesie dużo, ale to "dużo" musi potem odchorować w samotności...

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Puolalainen
0 / 0

@amarthar

to nie tak, ze wszystkie nie lubimy swoich naturalnych twarzy. Po prostu czasami fajnie sie jest umalowac.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A amarthar
+1 / 3

@Puolalainen Oto autentyczne odpowiedzi jakie usłyszałem od kobiet na temat tego dlaczego się malują:
"Bo tak"
"Bez makijażu nie wyjdę"
"Bo muszę"
"Bo jestem brzydka"

@rafik54321 Super. Random z internetu wie lepiej kogo ja bym wybrał.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar rafik54321
0 / 2

@amarthar tak, oczywiście. A ja jestem batmanem...

Ludzie instynkty ZAWSZE preferują to co wygląda na ZDROWE! Kobieta umalowana, która ukrywa wszystkie niedoskonałości swojej urody, z definicji wygląda zdrowiej. I do póki nie widać że jest umalowana, to wydaje się zdrowsza, a przez to atrakcyjniejsza. Jeśli chcesz kwestionować podstawowy psychologii - to koniec tematu.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A amarthar
-1 / 1

@rafik54321 No oczywiście, bo ludzie kierują się przy wyborze partnerów tylko i wyłącznie instynktem... Dlatego, każdy facet wybiera tylko i wyłącznie kobiety młodsze od siebie, niższe, z wielkimi piersiami i szerokimi biodrami... A... chwila... nie robią tak.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Puolalainen
0 / 0

@amarthar

No to w pierwszej odpowiedzi "bo tak" jest to, o czym pisalam. Czasami mamy ochote sie umalowac. Znam wiele, ktore tego nie robia codziennie. Sama wiekszosc czasu chodze bez ale czasami mam ochote albo gdzies wychodze i wtedy sie maluje. Tez sa takie, ktore bez makijazu czuja sie bardzo niepewnie albo brzydko i dlatego musza.
Zwyczajnie rzesy, ktore sa pomalowane tuszem sprawiaja, ze oko jest wieksze, bardziej podkreslone i ladniejsze. Wiec dlaczego z tego nie skorzystac. Nie chce mi sie wierzyc, ze mezczyzna nie pptrafi rozpoznac, ze kobieta ma pomadke na ustach, tusz na rzesach czy puder na twarzy. To widac.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F FenrirIbnLaAhad
0 / 0

@rafik54321 to nie jest "dodatkowy" fakt, tylko główny powód tej rzekomej "elastyczności" kobiet. One mają wsparcie społeczeństwa, my nie. Ona pójdzie się wypłakać do psiapsióły która jej wysłucha, i już jej lepiej. Tobie kumpel da piwo i powie "weź nie pie*&ol, jakoś to będzie. Musisz zacisnąć zęby i przeboleć", co nie pomaga, tylko maskuje problem. I dlatego to się tak potem "nawarstwia".

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 5 marca 2021 o 19:41

B Belrot
+3 / 13

a ty kim jesteś łysym, brudnym typkiem w skarpetach zaciągniętych po kolana?

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
A adamis62
-1 / 1

@AnonPrzegryw, cóż....., jakby to ujać - to ty sam siebie nazywasz przegrywem.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar koszmarek66
+8 / 10

Niezłe jak na takie galerie psychologiczne. Chyba nie widziałem tu jeszcze lepszej w tym stylu. Prawdziwej, nie egzaltowanej i opartej na stereotypach.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
Y yarkoos
+7 / 9

“Wielu facetów (...) interesuje się (...) makijażem. To nie znaczy, że jesteśmy homoseksualni”

Hmmm... Mam dla Ciebie złą wiadomość.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
avatar Albiorix
+3 / 3

Właściwie o wszystkim tym faceci mówią raczej otwarcie - przynajmniej w moich kręgach znajomych.

Facetów mówiących czasem o zdrowiu psychicznym, kryzysach, emocjach i słabościach znam dużo więcej niż facetów rozmawiających o sporcie czy samochodach. I to we wszystkich grupach wiekowych, od nastolatków do emerytów. Nie gadają o tym w kółko i wyłącznie, polityka, praca i hobby jednak są częstszymi tematami - ale emocje i doły nie są tematami tabu.

Związki trochę są. Mam znajomych którzy ożenili się, rozwiedli, znowu ożenili, znowu rozwiedli i tym wszystkim w rozmowie ledwo napomkną na marginesie.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 2 marca 2021 o 14:14

D dominek82
+2 / 2

Co za bzdury

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
E El_Polaco
+1 / 3

Jeszcze nigdy nie poznałem faceta, który otwarcie mówił o swoich słabościach i miał powodzenie u kobiet. Z własnego doświadczenia wiem, że jak powiedziałem kobiecie o którejś z moich słabości, to nie było szans na randkę. Chyba że byśmy się znali o wiele dłużej i planowali poważny związek. Wtedy cóż, nie da się zbudować poważnej relacji, cały czas udając. Prędzej czy później to musi... się rozpaść.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+2 / 2

@El_Polaco
Tak tylko przytoczę pewną historię z życia, która jak się zastanowić, pasuje do tej tematyki.

Wpadła do nas kiedyś koleżanka żony. Coś tam w kuchni sobie zrobiły do drinka, więc złapała za nóż. Był nieostry. I pierwsze co wypadło jej z ust: "O, noże niezaostrzone. W tym domu brakuje prawdziwego faceta!". Zostałem szybko zweryfikowany jako życiowy niedorajda.

Tylko ten prawdziwy facet tyra jak wół, zajmuje się tacierzyństwem, gotuje, ogarnia dom, zajmuje się rachunkami, samochodem (z którego korzysta żona, bo ja robię zdalnie) i wieloma innymi sprawami. Przez wiele lat utrzymywał rodzinę jako jedyny zarabiający. A akurat - ten nóż był nieostrzony dla żony. Bo jak miała ostry, to się często kaleczyła. Używamy oddzielnych noży...Żona coś tam wyprostowała, tym razem odpuściłem. Zresztą takie sytuacje z niedociągnięciami zdarzają mi się, bo zwyczajnie brakuje mi na to czasu. Lub siły. Ciekawe, że tak głośno mówią o równouprawnieniu, ale nienaostrzony nóż czy inne podobne sprawy to już nasza wina:)

Nie wytrzymałem innym razem. Wpadła, gdy z kolegą piliśmy browara. Znali się, bo to jedno osiedle. Nie lubili się. Czepiła się go o nadłamanego zęba, bo mógłby sobie go w końcu zrobić. A tak wygląda jak niedorozwój Chłopakowi zrobiło się głupio. Zaznaczyłem z naciskiem, żeby nie obrażała moich gości w moim domu. Dodałem, że akurat ona to o wygląd innych nie powinna się czepiać...

Była gruba jak przedwojenna berta...To był początek końca "koleżeństwa". Obruszyła się jakbym jej zabił matkę. Mieczem wojujesz...

I to w sumie mówi sporo o podejściu kobiet. Mamy być robotami. Gdy coś się zepsuje, to nie ma zmiłuj. Przestajesz istnieć. A gdy chcesz naprostować jakiś stereotyp czy jesteś błędnie oceniony: "ojoj, jacy wy biedni jesteście". Trzeba zakasać rękawy i dawać radę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 2 marca 2021 o 22:55

P Puolalainen
+3 / 3

@michalSFS

Okresliles cala grupe ludzi na podstawie jednej chamskiej kobiety?

A co do nozy. lata temu bylam z chlopakiem, ktory nie prasowal. Byl zdrowy i potrafil ale uwalazl to za zbedne. Bylismy rok razem, nie mieszkalismy razem a to ja slyszalam, ze chodzi w niewyprasowanych rzeczach. To ja o niego nie zadbalam, bo moje rzeczy byly wyprasowane. Gdybysmy razem mieszkali to byloby- co to za kobieta leniwa, koszuli mu nie wyprasuje.
Wymagania co do tego jaki powinnien byc ten prawdziwy mezczyzna i jaka powinna byc ta prawdziwa kobieta sa tak glupie, ze trzeba sie nauczyc nie zwracac na nie uwagi.
Jest typ ludzi, ktorzy wiedza lepiej i sie wtracaja, komentuja cudze zycie. I to sa faceci jak i babki. A od Ciebie zalezy, czy utrzymujesz z nimi kontakt.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+1 / 1

@Puolalainen
W formie anegdoty - tak Chociaż może nie całą grupę, ale część. Takich różnych sytuacji (u mnie czy kolegów) było więcej, ale tą podałem jako kwintesencję. Pewnego rodzaju "flagowiec".


To, co napisałem i to, co napisałaś - ma wspólny mianownik. Tak, jest to wtrącanie innych i "naprawianie" naszego życia. W skali makro nie jest to do końca niegroźne, bo wpływa na piramidę oczekiwań.

A takie kontakty ograniczam. Nie zawsze się da zerwać, np. z teściami, którzy na siłę wpychają się (bo wnuki).

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Puolalainen
0 / 0

@michalSFS

Mi sie wydaje, ze tacy ludzie nie do konca zdaja sobie sprawe, co dokladnie mowia. Nie trafia do nich, ze tym samym krytykuja inna osobe. Mowie teraz o tej sytuacji z nozem. (Bo do Twojego kolegi powiedziala to swiadomie).

No tak, z tesciami trudno ale moze daloby czesciej wysylac dzieciaki do nich. Wy odpoczniecie i spedzicie troche czasu sami a oni beda zadowoleni, ze maja wnukow przy sobie. Moja przyjciolka ma czepiajacych sie tesci i jej maz wpadl na taki pomysl.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
0 / 0

@Puolalainen
Ja myślę, że ludzie zdają sobie sprawę, tylko to takie podbudowywanie własnego ego. Często w dodatku podchodzi to pod absurd. Zwłaszcza u tej koleżanki, które krytykowała mnie, a sama w wieku 26 lat mieszkała w rodzicami - tylko dlatego, że nie potrafiła się samodzielnie utrzymać. Za to każda sobota musiała być opita i otańczona na imprezie. Dziwiło mnie to koleżeństwo, bo my zwyczajnie byliśmy dla niej za mało rozrywkowi.

Dać to by się i dało. Z tym, że teściowie są toksyczni. Oboje. Nie wiadomo co im strzeli go głowy. Nie jeździmy do nich w ogóle. Mogą odwiedzać wnuki u nas. Straszą sądem, nagrywają rozmowy, prowokują. Kiedyś grubo awanturowali się przy odwiedzinach, a potem dziwili, że nie chcemy z nimi spotykać. Synek po ich wizytach zrywał się w nocy w płaczem. Próbowali synka nastawiać przeciw mamie (swojej córce).

Nie poznalibyśmy dzieci po powrocie. Poza tym ciągle kłamią, przekręcają, nie mają honoru, robią z siebie ofiary, konkurują o wszystko. Obrażają się jak przy wizycie dziecko idzie do mnie, a nie do nich. Jakkolwiek paskudnie to zabrzmi, trochę ich "wychowaliśmy". Przez wyraźne wytycznie granic i jeden front. To wciąż jednak za mało.

Na pewno wysłanie do nich dzieciaków nawet na jeden dzień to byłaby duża pomoc. Gdyby byli normalni. Tak nie mamy chwili wytchnienia. U mnie dzieciaki w trybie 24/7, bo pracuję zdalnie.

W skrajnych sprawach pomaga właśnie ten krytykowany chłopak. Żony cioteczny brat i chrzestny synka. Najlepiej skumplowałem się z nim z żony rodziny.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
F FenrirIbnLaAhad
+1 / 1

@Puolalainen @michalSFS dokładnie, i tacy ludzie najczęściej sami nie są lepsi w tych wypominanych sprawach :D
I tak, na pewno robią to po to żeby się dowartościować.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
P Puolalainen
0 / 0

@michalSFS

Nie dziwie sie, ze ograniczyliscie kontakt z tesciami. U mojej przyjaciolki problem byl inny. Wszystko wiedziala lepiej i najchetniej by im dom udekorowala, bo u niej sztucce zawsze sa w lewej a nie prawej szufldzie. Bardzo irytujace czepialstwo ale to co Ty opisujesz to grubszy problem. Zwlaszcza jak na dzieciaki to zle wplywa. One sa male i same sie nie obronia.

To tez. Czesto ludzie niepewni siebie krytykuja innych, by chyba samemu sie lepiej poczuc. Ja sie dziwie, ze komus nie jest wystyd cos takiego powiedziec. Jak najdalej od takich ludzi.

Lata temu na studiach opiekowalam sie dziecmi. Rodzice wieczorem wychodzili na kolacje, na spacer albo spotkac sie z innymi a ja robilam im kolacje, kladlam spac i pilnowalam jak spaly. Nie wiem jak finansowo u Was jest ale jak juz sie sytuacja z covidem ogarnie to jest to jakas opcja. Warto dobrze traktowac taka osobe, bo dobrze miec te sama. Nawet jeden wolny wieczor w miesiacu jest fajna opcja.

@FenrirIbnLaAhad

Takich jest wielu ale nadal chce wierzyc, ze czesc jest tak glupia, ze nie wie, co mowi.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 9 marca 2021 o 1:45

M michalSFS
0 / 0

@Puolalainen
Za jakiś czas znajdziemy kogoś z doskoku - jakąś osobę, której odpowiada zarobek raz na jakiś czas (z godzinami to wtedy my możemy się dostosować). Żeby wyjść do kina, na koncert czy do restauracji.

Mieliśmy taką panią jeszcze na stancji. Tylko potem wyprowadziliśmy się na drugą część miasta, a ona pracuje tylko blisko swojego domu. Starsza kobieta, ale zajęła się dzieckiem, nawet obiad ugotowała. Szukaliśmy niani z rekomendacji, ale pandemia przerwała poszukiwania.

Całkiem dobrze stoimy finansowo. Oboje pracujemy. Miałem kryzys w poprzednie wakacje, gdy 1/3 zleceniodawców mi wypadła, niektórzy wstrzymali się ze zleceniami, niektóre firmy, z którym współpracowałem od 10 lat zbankrutowały:/ Potem ogarnąłem się z nowymi, ze 2-3 miesiące to trwało, teraz mam więcej pracy niż miałem. Tego też nam teściowie nie mogą darować.

Są dobrze ustawieni, robią na państwówce, sporo dostali od swoich rodziców. Nawet pracę załatwił rodziciel. Pomoc przy domu zapewnił, ziemię, itp. Zawsze musieli skakać koło swojego ojca, bo też panisko, wchodzić do...no, nie napiszę gdzie. Chcieli sobie to odbić na młodszym pokoleniu. A my od teściów nich nie chcemy:) Nie ma - klient płaci, klient wymaga, bo u nich tak to wygląda.

Kiedyś teściowa mi powiedziała, że będę ją na kolanach po rękach całował, żeby dołożyła się do mieszkania. Bo bez nich nic z życiu nie osiągniemy. Kupiliśmy mieszkanie w tajemnicy. Rodzina pomagała nam w remoncie (z ich strony), a oni nic nie wiedzieli:) Jak awanturowali się o wizytę, to zgodziliśmy się. Wpadli na starą stancję, potem telefon i dopiero z jęzorem na brodzie na nowe mieszkanie. Jak się czepiali, dlaczego nic nie wiedzieli, to zapytałem: jaka matka nie wie, że jej córka kupiła mieszkanie? Taka mała zemsta za to, że próbowali nas upokorzyć. Wtedy trochę nosa im utarliśmy. Jednak na dłuższą metę tak się po prostu nie chce żyć. Nie na tym to powinno polegać.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 9 marca 2021 o 8:57

P Puolalainen
-3 / 3

@michalSFS

Tesciowie to musza byc nieszczesliwi ludzie. Ty ich czesto nie widzisz ale pomysl o ludziach, ktorzy maja z nimi kontakt na codzien.
No nie powinno to na tym polegac ale ludzi nie zmienisz. A nawet jakby sie troche zmienili to odzyskac zaufanie bedzie bardzo trudno. Ukrucenie kontaktu to jedyna opcja, choc i tak podziwiam, ze calkiem nie zerwaliscie.

To fajnie, ze finansowo sie powodzi. Jak tylko sytuacja sie uspokoi to bedzie lepiej. To trwa juz rok i rozumiem, ze mozna na glowe dostac, zwlaszcza jak dzieci sa w wieku, ze domagaja sie wiecej uwagi od rodzicow. Moze za rok nas zaszczepia.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem
M michalSFS
+1 / 1

@Puolalainen
Są podli i nieszczęśliwi. Przez lata próbowałem z nimi rozmawiać, naprostować (brzydko brzmi, ale pewnie wiesz o co mi chodzi).

Z bliższą rodziną skłóceni, z dalszą jakoś tam żyją, spotkają się raz do roku. I to tam próbowali nam zaszkodzić, bo gadali, że nie mamy do nich szacunku, pomawiamy ich (czyli robimy dokładnie to, co oni:)) ja zastraszam żonę (i pewnie ją biję), inne cudawianki.

Gdybyśmy całkiem zerwali kontakt, mielibyśmy od razu sprawę w sądzie. Nie chce mi się w to "bawić". Jak przyjadą raz na 2 miesiące (chcieliby 2 razy w tygodniu:) to jeszcze idzie ich przypilnować. Dzieciaki mają dziadków, tylko musimy przypilnować, żeby dziadkowie byli grzeczni...

Może polepszą się czasy. Będzie można normalnie żyć. Tobie też tego życzę.

Odpowiedz Komentuj obrazkiem